Centrum Ojca

Parę słów o stowarzyszeniu Centrum Ojca.

Centrum Ojca - czyli gdzie ojciec walczący o kontakt z dziećmi mógłby znaleźć pomoc, a gdzie lepiej dla niego aby jej nie szukał.

Alienacja rodzicielska - hasła, ideały a praktyka

25 kwietnia to Dzień Świadomości Alienacji Rodzicielskiej. Dowiedziałem się o tym na profilu na Facebooku Centrum Ojca. Z tej okazji umieścili hasło "alienacja rodzicielska to przemoc". Wielka szkoda, że główna osoba w stowarzyszeniu wspiera w praktyce taką alienację. Pani Anna Maria K. z racji, że moja była żona jest jej koleżaneczką, w pełni popiera to co ona robi. Popiera w słowach i czynach. Jak wygląda sytuacja? Od 8 lipca 2018 nie widziałem dwójki moich dzieci, dwóch synów. W chwili pisania tego tekstu nie miałem kontaktu z synami od prawie 10 miesięcy. Co robi Anna Maria K., pracownik Centrum Ojca? Na rozprawach sądowych (w różnych sprawach dotyczących dzieci) stawia się jako świadek matki dzieci. Gdy przychodzi do konkretnych pytań z mojej lub sądu strony - stwierdza, że nie była jednak świadkiem, ale to co mówi słyszała od matki dzieci. Wprost popiera w sądzie to, że matka dzieci robi wszystko aby ojciec dzieci nie miał z nimi żadnego kontaktu, mimo, że ma do tego pełne prawo zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie. Anna Maria K. była też osobiście na miejscu (sierpień 2018) na posesji gdzie zamieszkuje matka dzieci sytuacji gdy przyjechałem po dzieci zabrać je na wakacje, a matka dzieci nie wydała ich nie otwierając nawet bramy, a pouczenia funkcjonariuszy policji zignorowała.

Gdy ze stowarzyszeniem Centrum Ojca skontaktował się redaktor gazety Tygodnik Nowodworski został zbesztany w ordynarny sposób, że pyta o prawa ojca (konkretnie mnie), o tę sytuację. Anna Maria K. w tej rozmowie broniła postępowania Anny R. Gdy w tej gazecie miał ukazać się artykuł opisujący sytuację - stowarzyszenie, Anna Maria K. wraz z Anną R. i jej partnerem Robertem W., wywierały wpływ na redakcję gazety (wolność słowa!) aby artykuł się nie ukazał. Okazało się, że wpływ (groźby?) był na tyle skuteczny, że artykuł mimo już przygotowanego materiału się nie ukazał.

Kto jest kim w stowarzyszeniu?

Prezesem stowarzyszenia "Centrum Ojca" jest Marek K. Oficjalne dane z KRS i pełne nazwisko w KRS.

Kto jednak aktywnie działa w Centrum Ojca? Anna Maria K. (tego samego nazwiska co prezes stowarzyszenia - nie, nie przypadkiem tego samego nazwiska). Nie wiem jak to traktować, ale na profilu na Facebooku Anny Marii K. jest napisane, że "pracuje w: Centrum Ojca". Jeśli tak jest - to dosyć wygodne, stabilne finansowo rozwiązanie. Czyli kim jest Anna Maria K. dla prezesa, dla Marka K.? Na profilu FB Anny Marii przeczytamy w sekcji "Wydarzenia z życia", że w 2016 roku wzięła ślub z Markiem K. Link prowadzi do profilu na Facebooku Marka K. gdzie przeczytamy, że ślub wzięli 25 lipca 2016 w Legionowie. Taki przepływ, tak to się kręci.

Centrum Ojca samochód

Spółka z o.o. siostrą syjamską stowarzyszenia

Kto jest podany w stopce oficjalnej strony Centrum Ojca? Tak, w tym miejscu, gdzie podaje się wykonawcę... Spółka o nazwie FABEG. Wierzę głęboko, że ta spółka nie wzięła pieniędzy za stworzenie tej strony www lub jej utrzymanie / aktualizację. To przecież byłoby niemoralne. Dlaczego niemoralne? Zobaczmy do KRS aby rzucić okiem na spółkę FABEG z Warszawy (centrum miasta, ul. Złota). Prezesem jest ten sam Marek K., który jest prezesem naszego stowarzyszenia. Wiceprezesem też też ta sama osoba. Takie powiązania fundacji i spółek zawsze budzą mój niepokój.

Nie wyrokujmy jednak zbyt szybko. Przecież można prowadzić stowarzyszenie i spółkę równocześnie. Zerknijmy głębiej. Czym zajmuje się spółka FABEG? M.in. produkcją programu telewizyjnego "w szpilkach za kierownicą". Przeczytamy o tym na oficjalnej stronie "w szpilkach za kierownicą": centrumojca.wixsite.com/wszpilkach/. P.S. Mnie to trochę bawi, że strona rozrywkowego programu telewizyjnego zaczyna się od adresu "centrumojca". Nie powiedziałem czemu mnie to bawi - główną bohaterką, prowadzącą program jest Anna Maria K. Dobrze, starczy żartów.

Kontakt ze stowarzyszeniem

Jak wejdziemy na oficjalny profil programu na Facebooku to podany kontaktowy numer telefonu to 668 *** 643. Taki sam jest podany na stronie www programu. Skąd znamy ten numer telefonu...? Jest podany jako główny numer kontaktowy na każdej podstronie www.centrumojca.eu, a w sekcji "kontakt" przeczytamy: "Kontakt w Warszawie, Legionowie - tel +48 668 *** 643 (Anna)". Okej... ale na stronie przeczytamy także "jeśli nie odbieramy jesteśmy w sądzie!". To w końcu jak to jest? W sądzie czy na planie filmowym? Czy gdy pani Anna Maria jest na planie filmowym to odbierze połączenie od ojca potrzebującego porady, pomocy?

Mam bardzo trudną sytuację. Od 8 lipca 2018 ani razu nie widziałem moich dzieci (7 i 9 lat). Ich matka (Anna R., na Facebooku jednak zmieniła swoje nazwisko na panieńskie, czyli Anna M.) ignoruje prawomocny wyrok sądowy, w którym jednoznacznie, jasno ustalone są moje kontakty z dziećmi. Niewzruszona jest na wszystkie interwencje policji i upomnienia. Pozostaje głucha na tłumaczenia sędzi w tym temacie w czasie jednej z rozpraw sądowych. Bezkarnie, bez najmniejszego wysiłku łamie prawo. Do tego pranie mózgu dzieciom, do którego bez krępacji przyznaje się w sądzie. Ale kogo by to tam obchodziło. Zostawmy to. Stowarzyszenie takie jak to zostało stworzone w tym celu by wspierać, radzić, pomagać ojcom w takiej sytuacji jak moja. Zwrócę się po pomoc do Centrum Ojca.

Próbuję skontaktować się na główny numer telefonu na stronie internetowej stowarzyszenia. 30 kwietnia 2019, godz. 13:29. Rozprawa w sądzie, na której posiadaczka telefonu zapewne była, musiała trwać niesamowicie długo, gdyż do końca dnia nie doczekałem się telefonu zwrotnego. Będę próbować dalej. 6 maja, po majówce, telefonuję i tego samego dnia udaje się uzyskać kontakt. Usłyszałem najpierw "nasze stowarzyszenie nie może panu pomóc", za chwilę "byłam świadkiem w pańskiej sprawie, więc nie mogę panu pomagać". Wspominam ponownie, że kontaktuję się ze stowarzyszeniem a nie określoną osobą. Słyszę "generalnie zostaliśmy zaangażowani w sprawę" (czyt. przez matkę). Na szczęście, że doszliśmy do porozumienia w rozmowie. Aby nikt nie zarzucił, że narzekam :) lub nie osądzać, że mówię, że nie otrzymałem pomocy. Dostałem obietnicę, że Stowarzyszenie może pomóc w przeprowadzeniu mediacji i o takie odpytać matkę dzieci. Finalnie jestem wdzięczny i zadowolony z pomocy. Najlepsze są sytuacje gdy każde możliwe rozwiązanie jest pozytywne. 14 maja, po 8 dniach, otrzymałem odpowiedź, że matka dzieci "nie wyraża zgody na mediacje". Jednak każdy może się przysłużyć dobrej sprawie :)